~95km 30.04.2007 Świdnica - Sokolec - Pieszyce
Po wczorajszej trasie troszkę mnie nogi bolały, ale postanowiłem pojechać trasą, co w tamtym roku przejechał kolega. Ostrzegał mnie kiedyś, że po tej trasie 2 dni dochodził do siebie, ale postanowiłem spróbować. Trasa cały czas górzysta, ale jak ja to sobie mówię jak jest pod górkę musi być i z górki:).Wyjechałem z domu jak na mnie wcześnie, bo przed 12:P i ruszyłem do Wałbrzycha był to 1 z 2 najtrudniejszy etap nie, dlatego że pod górkę, ale trzeba było rozprostować kości i rozruszać mięśnie:)
 | |  | |  |
| Za Pogorzałą :) | | Oczekiwany znak :D | | Wejście do parku w Wałbrzychu |
Pogoda dopisywała, choć wiał zimny wiatr, ale standardowo wyposażony byłem w nieśmiertelną jensową kurtkę;] Trasa Wałbrzych Olszynie pierw pod górkę a później z dobre 10min z górki ;] , zmarzłem, ale jazda niesamowita. W Jugowicach zmieniłem kurtkę na cienki golf, aby osłonić gardełko.
 | |  |
| Mój GOLFIK :D | | Taki widok miałem jak szamałem ciacho |
Trasa do Walimia nie sprawiła mi takiego problemu jak ostatnio. W Walimiu kupiłem sobie ciacho i pączka, który wylądował w kuble:|, był niesmaczne ehh.. Odpocząłem chwilkę i ruszyłem w Stronę Rzeczki. Dojechawszy na szczyt, to końca ubrałem się cieplej, bo zaraz miał być zjazd do Sokolca.
 | |  | |  |
| W tle stado owiec | | Owieczki :) | | To będzie jakieś schroniska lub ... |
 | |  | |  |
| W tle wyciąg narciarski | | Widok z szczytu Rzeczki |
Zjeżdżałem tak sobie trochę z maksymalną prędkością bez hamowania aż zaczęła się wspinaczka pod górkę. Musze powiedzieć, że widoki miałem cudowne;) a wjazd nie był dość trudny, do czasu. Do czasu, ponieważ ta wspinaczka trwała ponad godzinę. Pod koniec miałem już dość, ale musze powiedzieć ze tylko raz się zatrzymałem, aby odpocząć bardzo fajnie się nawet jechało. Na szczycie był szlak na Wielka Sowę, ale niemiałem czasu musiałem zjechać, do Pieszyc aby później znowu się wspinać na Przełęcz Walimską. Zjazd do Pieszyc był bardzo fajny gdyby nie te dziury i straszny wiatr oraz zimno. W końcu nie wytrzymałem i ubrałem na twarz golf. Nareszcie do czegoś się przydał, dostałem go od Niemki jak 2 lata temu tam pracowałem i jest dla mnie za mały Ci Niemcy to jacyś niewymiarowi są :P. Z Pieszyc zacząłem 40min wspinaczkę odpoczywając, co jakieś 15min, aby rozprostować nogi. Była to ostatnia większa wspinaczka później wiedziałem, że będzie z górki i to dodawało mi sił. Jak zobaczyłem tablice
Walim wiedziałem, że do szczytu już niedaleko, ale do Przełęczy był jeszcze 1km. Z radości, że już z górki strzeliłem sobie zdjęcie przy tablicy :P.
 | |  | |  |
| Przed parkingiem Sokolec | | Gdzieś w lesie;) | | W 1/2 drogi na Przełęcz Walimską |
 | |  | |  |
| Ten znak był zbawieniem | | Nie widać ale radość była ogromna | | Pamiątkowe zdjęcie |
 |
| Tak ubrany zjeżdżałem do domu :D:D:D |
Do centrum Walimia zjeżdżałem całkowicie zamaskowany jak na powyższym zdjęciu. Ludzie schodzili mi z drogi, bo w Walimiu ludzie chodzą ulicą, bo chodniki są strasznie wąskie :P (tak mnie sie wydaje albo tylko tym razem tak było) Wiatr był tak silny a zarazem zimny, że ubranie tak golfa sprawiło wielką ulgę:). Odwiedziłem jeszcze standardowo jezioro w Zagórzu i objechałem je od strony zamku.
 | |  |
| Wiszący most | | Na tamie :) |
Z Zagórza na pełnych obrotach jechałem do domu. Nogi mnie wcale nie bolały jak to miało miejsce wczoraj za to, co innego bolało
;D. Przyjechawszy do domu zdziwiłem się na wskazania licznika nie sądziłem, że ta trasa będzie mieć 95km byłem usatysfakcjonowany i szczęśliwy udowodniłem sobie, że mogę teraz czeka mnie mała naprawa w rowerze, bo chyba coś przednie koło, piast, się zaśmierdział.
 Na koniec mapka:)
|
|